„Śniadeka” czy „Śniadka”?

 

Od pewnego czasu w naszej szkole trwa dyskusja, jakiej formy należy używać, aby nie popełniać błędu? Odpowiedź nie jest łatwa, bo – z jednej strony – wypowiadają się absolwenci liceum, przyzwyczajeni do starej, sloganowej nazwy „Śniadek”, w dopełniaczu:  „Śniadeka”, z drugiej zaś – obrońcy poprawności i kultury języka – poloniści.

Jak,  zatem, pogodzić jednych i drugich?

Zacznijmy od historii nazwy „Śniadek”. Jest to oczywiście skrót nazwiska Śniadecki, skrót jakich wiele,
np. : „Mateja”,  czy „Słowak”. Problem powstaje
w paralelnie zaistniałych w języku formach dopełniacza: „Śniadka” lub „Śniadeka”.

Moja nieżyjąca już mama, absolwentka liceum mówiła mi,
że dopełniaczowa forma „Śniadeka” wzięła się z połączenia członów:
„Śnia” + „deka”. Koc po śląsku to właśnie deka, być może stąd owa forma, która dziś brzmi niepoprawnie.

„Śniadek” pod kocem, może ma cos wspólnego z dekowaniem się?

Trudno dziś dociec, czym dokładnie kierowali się przed laty uczniowie I Liceum Ogólnokształcącego
im. Jana Śniadeckiego.

Myślę, że można tym oto wnioskiem pogodzić zwolenników obu form: nazwy „Śniadek”, używamy wyłącznie
w języku potocznym, kolokwialnym
i w tegoż rodzaju okolicznościach; formy „Śniadka” używamy w okolicznościach literackich, jubileuszowych, wszelkiego rodzaju przemowach i prezentacjach, itp.

Należy pamiętać o tym, że nie wszyscy znają etymologię rzeczownika „Śniadek”
a w dopełniaczu „Śniadeka”. Chcę też napomknąć, że w trakcie tzw. uroczystości „wysokich” nie powinno się posługiwać skrótami nazw. Tego wymaga od nas kultura słowa.

 

Sabina Szkaradek

 

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • Twitter
  • Wykop